-Em, pamiętaj aby rozpakować to jak już będziesz na miejscu. Masz tu trochę jedzenia, bułki, które specjalnie dla Ciebie kupiła babcia, masło, szynke, pasztet, nutelle..
-Tak, tak mamo. Powtarzasz się. Dziękuje babciu za bułki! W ogóle, dziękuję wam wszystkim. Że pozwoliliście mi spełniać marzenia...
-Oh, kochanie. Przecież wiesz, że chcemy dla Ciebie jak najlepiej.
-Wiem ciociu i dziękuję. Będę dzwonić. I wchodźcie na Skype wieczorami, wtedy będziemy mogli porozmawiać.
-Dobrze, a teraz chodź tu księżniczko..
Pożegnałam się ze wszystkimi począwszy od moich rodziców, którzy jak zwykle od rozwodu (czyli od jakiś 12 lat) unikali się jak ognia, poprzez ciocie, wujków, kuzynów i kuzynki, skończywszy na babci i dziadku. No, wspominałam już, że mam najlepszą rodzinę na świecie? Tak, są najlepsi. Ale już dosyć o nich, za 15 minut wylot. Odprawa minęła bez żadnych komplikacji. W samolocie znalazłam miejsce zaraz przy oknie, bo pomimo tego, że bałam się latać, chciałam mieć dobry widok. I.. jeszcze minuta. Stewardessa już zapowiedziała, że wylatujemy i trzeba zapiąć pasy. Jestem już zwarta i gotowa od 10 minut, ale to szczegół. I wreszcie-mój upragniony moment. Wystartowaliśmy a ja wbiłam paznokcie mocno w fotel i zamknęłam oczy. Uszy bolały mnie niemiłosiernie, ale to od tej zmiany ciśnienia. Po chwili usłyszałam głos stewardessy, że można już odpiąć pasy, więc tak zrobiłam. Widok z okna, choć ta wysokość mnie przerażała, był piękny. Wyciągnęłam z torby( klik ) książkę i przez dwie godziny żyłam w świecie, gdzie istniała miłość, przyjaźń i takie tam.. Uwielbiam czytać takie książki, szczególnie jeśli jest wątek o wampirach lub innych nieśmiertelnych, lecz sama w to wszystko nie wierzę. Miłość.. W Polsce miałam dwóch chłopaków, ale jednego w podstawówce a drugiego w gimnazjum.. Młodzieńcze zauroczenia (tak wiem, gadam jak jakaś stara baba). A co do przyjaźni.. kiedyś wydawało mi się, że za moimi przyjaciółmi skoczę w ogień i oni za mną też.. ale te wszystkie różnice, zmiany szkół, przeprowadzki a teraz mój wyjazd to bariery nie do pokonania. No, ale teraz zaczynam nowe życie, tym bardziej, że właśnie lądujemy. Za jakieś 40 minut powinnam już być w moim nowym mieszkaniu.. Jeszcze tylko odprawa i znalezienie jakiejś taksówki, co jest tu łatwe, bo jest ich masa. Ah, jak ja uwielbiam te śmieszne autka( klik ). Z rozmyśleń wyrwał mnie głos taksówkarza, że jesteśmy na miejscu. Podziękowałam, zapłaciłam i wraz z opuszczeniem taksówki, poczułam, że opuszczam stare życie i przekraczając próg mieszkania, wkraczam w nowe.
********
Moje mieszkanie nie było duże, ale było wystarczające jak dla mnie. Nie było urządzone zbyt skromnie, bo moja rodzinka stwierdziła, że chce bym dobrze się tam czuła i oddali na nie większość swoich oszczędności. Wcale ich o to nie prosiłam, bo nie zależy mi na luksusach, ale byli naprawdę uparci. Przy wejściu, po lewej stronie był salon( klik ) zaraz obok była kuchnia z jadalnią( klik ) na przeciwko nich była moja sypialnia( klik ) i w niej znajdowały się dwie pary drzwi. Jedne do łazienki( klik ) a drugie do garderoby, w której była masa półek, szafek, szaf, szafeczek i innych pierdółek( klik ) w których była już większość moich rzeczy. Teraz tylko rozpakuję resztę i wyskoczę może na miasto, aby dokupić kilka niezbędnych rzeczy między innymi jakieś jedzenie (kocham jeść!) i może dokupię jakieś ozdoby do mieszkania? Zobaczymy.
********
Wypakowanie się nie zajęło mi dużo czasu. Więcej zajęło leżenie plackiem na łóżku i przeskakiwanie z kanału na kanał w tv. Jeszcze szybko zadzwoniłam do Polski, aby dać znać, że jeszcze żyję. Następnie przebrałam się w to( klik ) i ruszyłam w miasto. Byłam tu pierwszy raz, ale wiedziałam, że niedaleko mnie jest wiele sklepów różnego rodzaju. Moje mieszkanie było położone w centrum, więc nie musiałam się martwić, że się zgubię pałętając się po obrzeżach. Weszłam do kilku butików i kupiłam parę ciuszków. Nie mogłam się oprzeć( te buty wołały 'kup mnie!' ), ( sukienka ), ( taki tam zestaw ) i natrafiłam również na bluzkę z wizerunkiem chłopców z mojego ulubionego boysbandu One Direction ( ta trzecia od góry ). Kupiłam też bluzkę z flagą UK( bluzka ) i bluzę ( I love London ). Po tych kilku godzinach w przymierzalniach nie miałam już sił na dalsze kupowanie, więc weszłam tylko szybko do najbliższego spożywczego. Przy kasie siedziała miło wyglądająca dziewczyna, która widząc mały ruch i moje zagubienie w sklepie, zagadała do mnie.
-Cześć, jestem Eveline. A Ty?
-Emily. Ale możesz mi mówić Em.
-Okej, cześć Em. Wydajesz się odrobinę zagubiona. Jesteś na wakacjach?
-Tak.. To znaczy nie. Wprowadziłam się do tego bloku obok. Dzisiaj przyjechałam.
-A, to witamy w Londynie. Podoba Ci się?
-Tak, bardzo tu ładnie.
-Cieszę się. Może umówiłyśmy się na kawę? Pokazałabym Ci trochę miasto i przy okazji trochę byśmy się poznały. Byłoby Ci raźniej.
-Okej-na kartce zapisałam jej swój numer-dzwoń, gdy będziesz mieć trochę wolnego czasu.
-Okej, to do zobaczenia.
Wyszłam z zakupami i poszłam do domu. Szczerze mówiąc, nudziło mi się. Do pracy szłam dopiero za kilka dni a do szkoły za dwa dni. Wyjęłam moją gitarę i stwierdziłam, że trochę pośpiewam. Uwielbiałam to robić.. Kiedyś nagrywałam covery różnych piosenek, ale jakoś nigdy ich nie ujawniałam. Wpadłam na pomysł. Przecież zawsze mogę nagrać coś teraz, tym bardziej, że wiele osób powtarzało mi, że jestem świetna. Poćwiczyłam chwilę chwyty i słowa i ustawiłam kamerę. Zaczęłam od tej piosenki, bo jakoś jest taka.. wesoła, pełna optymizmu. A optymizm by mi się przydał.. Kilka razy musiałam powtarzać i w ogóle, ale w końcu gdy udało mi się bez większych pomyłek, zgrałam na komputer. Catch me . Przyznam, że nie wyszło mi źle. Teraz tylko dodać na YouTube.. i gotowe. Obejrzałam raz, tym samym nabijając sobie pierwsze wejście i się wylogowałam. Weszłam szybko na Twittera, ogarnęłam co tam nowego u moich chłopców, do których mam teraz tak blisko, i wyłączyłam laptopa. Stwierdziłam, że pójdę już spać, bo może jutro stanie się coś ciekawego, a ja to prześpię? No tak, znając mnie.. No cóż. Przebrałam się w piżamę, która składała się z przydużego T-Shirtu( klik ) i krótkich spodenek( klik ). Zgasiłam światło i pożegnałam pierwszy dzień w tym cudownym mieście.. Po kilku minutach odpłynęłam.
*******
Gdy rano wstałam, wzięłam szybki prysznic i weszłam na YouTube zobaczyć co z moim filmikiem. Zalogowałam się i zobaczyłam..
********************
Pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? Jeśli w ogóle ktoś czyta? Moim zdaniem jest średni, ale w końcu się zebrałam i coś napisałam, bo ten pomysł chodził mi po głowie już kilka tygodni. Komentujcie, liczę na konstruktywną krytykęXD z góry dziękuję. Kolejny rozdział pewnie dodam jutro. Buziaki :*
BOSKIE !<3
OdpowiedzUsuńUwielbiam to <3 Na pewno będę czytać (:
OdpowiedzUsuńzapraszam na bloga o Zourrym ;P
http://soyourteacherisgay.blogspot.com/