sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 2 ♥


Zalogowałam się i zobaczyłam ponad kilka tysięcy wejść. To przecież niemożliwe. Popatrzyłam jeszcze raz i nadal tyle samo.. –Nie mogę w to uwierzyć.- powiedziałam do siebie.-I jeszcze tyle miłych komentarzy.. Czemu nie zrobiłam tego wcześniej? Sama nie wiem. Może obawiałam się kompromitacji. A tymczasem.. ludziom się podoba. Przecież te tysiące wejść nie zebrały się z niczego. Dobra, muszę się opanować. Ale co by tu wybrać.. Może Shelter? (klik). Tak, to zdecydowanie dobry wybór. Szkoda, że dosyć trudny. Ale co to dla nas, bohaterów.  Muszę przyznać, że uwielbiam gadać do siebie w myślach albo na głos. To takie.. dziwne. Ale mi dodaje otuchy, gdy jestem sama. No dobra.. Jeszcze tylko zgrać na komputer.. To już. Kolejny utwór. Przyznam, że podobało mi się mój nagły zapał. Nigdy nie byłam zbyt pewna siebie, ale te miłe oceny i komentarze chyba dodały mi pewności. Oglądnęłam jeszcze raz z nadzieją, że jest ok i z umiarkowanym zadowoleniem poszłam coś zjeść do kuchni. Następnie, gdy ubrałam się w (klik) zadzwonił mi telefon.
-Hej Em, masz dziś czas? Mogłybyśmy się spotkać.
-Ok, to gdzie i o której?
-Hmm.. spotkajmy się przy London Eye za jakąś godzinkę, ok?
-No dobra, może się nie zgubię? to do zobaczenia
-Tak, myślę, że nie zauważysz wielkiego diabelskiego młyna. Tak łatwo go przeoczyć.-powiedziała z ironią- Papa.
Była już 13, ja byłam gotowa i nawet zjadłam śniadanie. Została mi godzina.. co ja będę robić przez ten czas? Może tv? Niee, porobię coś ciekawszego. Pogram na gitarze, kocham to robić. Ostatnimi czasy ćwiczyłam dosyć mało, ta przeprowadzka zabierała mi czas. Trzeba to nadrobić. Stwierdziłam, że nagram jeszcze kilka coverów. Może coś ciekawego z tego wyniknie? Szczerze wątpie, od wczoraj nic się nie zmieniło, więc pewnie tak zostanie. Moją listę otwierał utwór One Thing. Potem zdecydowałam się na What Makes You Beautiful. Uwielbiałam te dwie piosenki, gdy je śpiewałam lub słuchałam czułam się taka.. szczęśliwa? Sama nie wiem. Na mojej liście znalazły się też inne utwory Birdy oraz piosenkę Call me maybe. No, mam dużo czasu, zacznę wieczorem, bo teraz muszę się zbierać, jeśli chcę na 14 być w umówionym miejscu.. Wzięłam torebkę i wyszłam. Na miejscu byłam po 15 minutach, muszę przyznać, że jest to naprawdę ogromny diabelski młyn. Bałam się, że na mnie spadnie, ale po chwili znalazłam Eve i zapomniałam o moich lękach.
-Hej, widzę że trafiłaś.
-No trudno o lepsze miejsce spotkań. Widać go chyba z odległości.. no w każdym bądź razie dużej.
-Haha,tak. Zdążyłam się przyzwyczaić, mieszkam tu miesiąc, więc jakoś przywykłam.
-Gdzie idziemy?
-Do Milk Shake City. Mają tam świetne shake’i , a w szczególności taki jeden.
W czasie drogi Ev pytała mnie o różne rzeczy, skąd jestem, czy mieszkam sama, czy znam tu kogoś, jak jest w Polsce, dlaczego zdecydowałam się tu przyjechać.. Ja też dowiedziałam się o niej wiele rzeczy. Mieszka sama, niedaleko mnie. Pochodzi z Manchesteru i przyjechała tu, podobnie jak ja, na studia. Okazało się, że będziemy się uczyć na tej samej uczelni .Okazało się też, że podobnie jak ja kocha muzykę. Nie śpiewa, ale gra na perkusji.–Mamy dużo wspólnego. Czuję, że się dogadamy-Pomyślałam. Eveline tak samo jak ja, jest wielką fanką 1D. Shake o którym wspominała, okazał się być właśnie shake’m 1D.
-Mmm.. jest świetny
-Tak, taki słodki!
-Zupełnie jak Ci, którzy go wymyślili.
Wybuchnęłyśmy śmiechem. Po wyjściu z MSC poszłyśmy pod Big Bena, potem Na London Eye i ogólnie trochę pozwiedzałyśmy. Potem poszłyśmy do St. James’s Park, chwilę posiedziałyśmy, ale zgłodniałyśmy i postanowiłyśmy wrócić do domów. Umówiłyśmy się następnego dnia, że o 9 Eve przyjdzie po mnie i razem pojedziemy na uczelnię. Wracając do domu, rozkoszowałam się pogodą i wolnością. Uwielbiałam to. Ale z drugiej strony, bałam się tego, przecież przez tyle lat miałam przy sobie kochającą rodzinę, która zawsze mi pomagała.. No nic. Dam radę. Kto jak nie ja? Te  przemyślenia zajęły mi całą drogę do mieszkania. Gdy weszłam, szybko poszłam coś zjeść i wróciłam do moich przemyśleń sprzed wypadu na miasto z Eve. Nagrywać czy nie? Nie wiem, czy ludziom spodobają się moje nowe nagrania.. A co mi tam. To moje hobby. Zawsze kochałam śpiewać. Tylko do tej pory się tego wstydziłam. Zaczęłam od wymienionego już wcześniej One Thing. Trochę mi to zajęło, tekst znałam na pamięć (trudno żeby nie!), ale nie mogłam się skupić, bo przypomniałam sobie o moim drugim filmiku i postanowiłam najpierw sprawdzić jak tam jego oglądalność. Starałam się nie mieć nadziei, że się komuś spodobał, bo to zawsze prowadziło do rozczarowań. Nie tym razem. Oba filmiki krążyły po sieci i ani myślały zatrzymywać liczbę oglądających. Cieszyłam się jak głupia, ale nie chciałam mieć nadziei na jakąś wielką karierę, bo przecież to tylko takie moje hobby, nie jestem ani ładna, ani nie mam pięknego głosu. Po prostu kocham śpiewać i grać. Gdy dodałam mój, już trzeci, cover na YouTube, postanowiłam iść spać, bo zrobiła się 23 a nie chciałam zaspać pierwszego dnia.

*Niall*

Siedziałem i odpisywałem fanom na Twitterze i przeglądałem YouTube. W najczęściej przeglądanych zobaczyłem kilka propozycji do przeglądnięcia, ale moją uwagę przykuły covery jakiejś ślicznej blondynki. Oglądnąłem i byłem pod wielkim wrażeniem. Jest urocza, ma zielone oczy, gra na gitarze i w dodatku śpiewa jak anioł. No ideał. Ale pisze, że pochodzi z Polski.. Pewnie nigdy jej nie spotkam. Hm, nawet jakbym spotkał to pewnie bym coś zjebał. Jest ładna, ale pewnie ma chłopaka. Dobra, koniec użalania się. Idę na dół do chłopaków, opowiem im o tej dziewczynie a potem pewnie oglądniemy jakiś film. Stary schemat-gadamy o dziewczynach a potem żeby już się nie dołować (z wyjątkiem Lou i Li-są wielkimi szczęściarzami, że mają kogoś takiego jak Eleanor i Danielle) oglądamy jakiś horror.
-Niall schodź już! –usłyszałem wołanie Zayna. Jutro jeszcze zobaczę czy nie dodała jakiegoś nowego nagrania i może poszukam jakiś informacji. Pożyjemy zobaczymy.


------------------------
Wiem, wiem. Trochę zbyt banalne. Przesadzone? Uh, nie umiem pisać, ale lubię. To co tu piszę to takie trochę marzenia moje własne hehe, które i tak się nie spełnią(śpiewam jakby ktoś kotu nadepnął na ogon) no i w ogóle. Jak możecie to komentujcie co myślicie o rozdziale i ogólnie o blogu :) z góry dziękuję, chciałabym żeby wam przypadło do gustu xx

piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 1 ♥

-Em, pamiętaj aby rozpakować to jak już będziesz na miejscu. Masz tu trochę jedzenia, bułki, które specjalnie dla Ciebie kupiła babcia, masło, szynke, pasztet, nutelle..
-Tak, tak mamo. Powtarzasz się. Dziękuje babciu za bułki! W ogóle, dziękuję wam wszystkim. Że pozwoliliście mi spełniać marzenia...
-Oh, kochanie. Przecież wiesz, że chcemy dla Ciebie jak najlepiej.
-Wiem ciociu i dziękuję. Będę dzwonić. I wchodźcie na Skype wieczorami, wtedy będziemy mogli porozmawiać.
-Dobrze, a teraz chodź tu księżniczko..
Pożegnałam się ze wszystkimi począwszy od moich rodziców, którzy jak zwykle od rozwodu (czyli od jakiś 12 lat) unikali się jak ognia, poprzez ciocie, wujków, kuzynów i kuzynki, skończywszy na babci i dziadku. No, wspominałam już, że mam najlepszą rodzinę na świecie? Tak, są najlepsi. Ale już dosyć o nich, za 15 minut wylot. Odprawa minęła bez żadnych komplikacji. W samolocie znalazłam miejsce zaraz przy oknie, bo pomimo tego, że bałam się latać, chciałam mieć dobry widok. I.. jeszcze minuta. Stewardessa już zapowiedziała, że wylatujemy i trzeba zapiąć pasy. Jestem już zwarta i gotowa od 10 minut, ale to szczegół. I wreszcie-mój upragniony moment. Wystartowaliśmy a ja wbiłam paznokcie mocno w fotel i zamknęłam oczy. Uszy bolały mnie niemiłosiernie, ale to od tej zmiany ciśnienia. Po chwili usłyszałam głos stewardessy, że można już odpiąć pasy, więc tak zrobiłam. Widok z okna, choć ta wysokość mnie przerażała, był piękny. Wyciągnęłam z torby( klik ) książkę i przez dwie godziny żyłam w świecie, gdzie istniała miłość, przyjaźń i takie tam.. Uwielbiam czytać takie książki, szczególnie jeśli jest wątek o wampirach lub innych nieśmiertelnych, lecz sama w to wszystko nie wierzę. Miłość.. W Polsce miałam dwóch chłopaków, ale jednego w podstawówce a drugiego w gimnazjum.. Młodzieńcze zauroczenia (tak wiem, gadam jak jakaś stara baba). A co do przyjaźni.. kiedyś wydawało mi się, że za moimi przyjaciółmi skoczę w ogień i oni za mną też.. ale te wszystkie różnice, zmiany szkół, przeprowadzki a teraz mój wyjazd to bariery nie do pokonania. No, ale teraz zaczynam nowe życie, tym bardziej, że właśnie lądujemy. Za jakieś 40 minut powinnam już być w moim nowym mieszkaniu.. Jeszcze tylko odprawa i znalezienie jakiejś taksówki, co jest tu łatwe, bo jest ich masa. Ah, jak ja uwielbiam te śmieszne autka( klik ). Z rozmyśleń wyrwał mnie głos taksówkarza, że jesteśmy na miejscu. Podziękowałam, zapłaciłam i wraz z opuszczeniem taksówki, poczułam, że opuszczam stare życie i przekraczając próg mieszkania, wkraczam w nowe.

********

Moje mieszkanie nie było duże, ale było wystarczające jak dla mnie. Nie było urządzone zbyt skromnie, bo moja rodzinka stwierdziła, że chce bym dobrze się tam czuła i oddali na nie większość swoich oszczędności. Wcale ich o to nie prosiłam, bo nie zależy mi na luksusach, ale byli naprawdę uparci. Przy wejściu, po lewej stronie był salon( klik ) zaraz obok była kuchnia z jadalnią( klik ) na przeciwko nich była moja sypialnia( klik ) i w niej znajdowały się dwie pary drzwi. Jedne do łazienki( klik ) a drugie do garderoby, w której była masa półek, szafek, szaf, szafeczek i innych pierdółek( klik ) w których była już większość moich rzeczy. Teraz tylko rozpakuję resztę i wyskoczę może na miasto, aby dokupić kilka niezbędnych rzeczy między innymi jakieś jedzenie (kocham jeść!) i może dokupię jakieś ozdoby do mieszkania? Zobaczymy.

********

Wypakowanie się nie zajęło mi dużo czasu. Więcej zajęło leżenie plackiem na łóżku i przeskakiwanie z kanału na kanał w tv. Jeszcze szybko zadzwoniłam do Polski, aby dać znać, że jeszcze żyję. Następnie przebrałam się w to( klik ) i ruszyłam w miasto. Byłam tu pierwszy raz, ale wiedziałam, że niedaleko mnie jest wiele sklepów różnego rodzaju. Moje mieszkanie było położone w centrum, więc nie musiałam się martwić, że się zgubię pałętając się po obrzeżach. Weszłam do kilku butików i kupiłam parę ciuszków. Nie mogłam się oprzeć( te buty wołały 'kup mnie!' ), ( sukienka ), ( taki tam zestaw ) i natrafiłam również na bluzkę z wizerunkiem chłopców z mojego ulubionego boysbandu One Direction ( ta trzecia od góry ). Kupiłam też bluzkę z flagą UK( bluzka ) i bluzę ( I love London ). Po tych kilku godzinach w przymierzalniach nie miałam już sił na dalsze kupowanie, więc weszłam tylko szybko do najbliższego spożywczego. Przy kasie siedziała miło wyglądająca dziewczyna, która widząc mały ruch i moje zagubienie w sklepie, zagadała do mnie.
-Cześć, jestem Eveline. A Ty?
-Emily. Ale możesz mi mówić Em.
-Okej, cześć Em. Wydajesz się odrobinę zagubiona. Jesteś na wakacjach?
-Tak.. To znaczy nie. Wprowadziłam się do tego bloku obok. Dzisiaj przyjechałam.
-A, to witamy w Londynie. Podoba Ci się?
-Tak, bardzo tu ładnie.
-Cieszę się. Może umówiłyśmy się na kawę? Pokazałabym Ci trochę miasto i przy okazji trochę byśmy się poznały. Byłoby Ci raźniej.
-Okej-na kartce zapisałam jej swój numer-dzwoń, gdy będziesz mieć trochę wolnego czasu.
-Okej, to do zobaczenia.
Wyszłam z zakupami i poszłam do domu. Szczerze mówiąc, nudziło mi się. Do pracy szłam dopiero za kilka dni a do szkoły za dwa dni. Wyjęłam moją gitarę i stwierdziłam, że trochę pośpiewam. Uwielbiałam to robić.. Kiedyś nagrywałam covery różnych piosenek, ale jakoś nigdy ich nie ujawniałam. Wpadłam na pomysł. Przecież zawsze mogę nagrać coś teraz, tym bardziej, że wiele osób powtarzało mi, że jestem świetna. Poćwiczyłam chwilę chwyty i słowa i ustawiłam kamerę. Zaczęłam od tej piosenki, bo jakoś jest taka.. wesoła, pełna optymizmu. A optymizm by mi się przydał.. Kilka razy musiałam powtarzać i w ogóle, ale w końcu gdy udało mi się bez większych pomyłek, zgrałam na komputer. Catch me . Przyznam, że nie wyszło mi źle. Teraz tylko dodać na YouTube.. i gotowe. Obejrzałam raz, tym samym nabijając sobie pierwsze wejście i się wylogowałam. Weszłam szybko na Twittera, ogarnęłam co tam nowego u moich chłopców, do których mam teraz tak blisko, i wyłączyłam laptopa. Stwierdziłam, że pójdę już spać, bo może jutro stanie się coś ciekawego, a ja to prześpię? No tak, znając mnie.. No cóż. Przebrałam się w piżamę, która składała się z przydużego T-Shirtu( klik ) i krótkich spodenek( klik ). Zgasiłam światło i pożegnałam pierwszy dzień w tym cudownym mieście.. Po kilku minutach odpłynęłam.

*******

Gdy rano wstałam, wzięłam szybki prysznic i weszłam na YouTube zobaczyć co z moim filmikiem. Zalogowałam się i zobaczyłam..




********************
Pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? Jeśli w ogóle ktoś czyta? Moim zdaniem jest średni, ale w końcu się zebrałam i coś napisałam, bo ten pomysł chodził mi po głowie już kilka tygodni. Komentujcie, liczę na konstruktywną krytykęXD  z góry dziękuję. Kolejny rozdział pewnie dodam jutro. Buziaki :*

Prolog

Już jutro. Jutro wsiadam w samolot i lecę podbijać świat.. Haha, żartuję. Tak naprawdę lecę do Londynu, na studia. Marzyłam o tym od chwili, gdy mając 15 lat usłyszałam ich piosenkę. Zmienili moje życie. Wtedy zaczęłam się uczyć angielskiego (bo do tej pory szło mi to.. no nie szło) i po prostu marzyłam, by wyjechać. Niedługo moje marzenie ma się spełnić.. A ja? Boję się! Tak po prostu tu leżę i płaczę, bo nagle mam jakieś wątpliwości. Przecież już wszystko załatwione.. Mieszkanie, studia, praca... Dobra, Em. Weź się w garść. Nie możesz zawieść rodziny. Obiecałaś, że będziesz się starać. To teraz masz. Eh, tak, uwielbiam gadać sama ze sobą. Muszę się ogarnąć, bo w południe wylot a jeszcze chciałam spędzić rano trochę czasu z moją rodzinką, która przyjechała, by się pożegnać. Będzie dobrze. Musi być, prawda?

Bohaterowie

Emily (18 lat) Z pochodzenia Polka. Uwielbia śpiewać i grać na gitarze. W pogonii za marzeniami porzuca swoje dotychczasowe życie i wyjeżdża, aby spełnić marzenia..
Eveline (18 lat) Mieszka w Londynie od miesiąca, przyjechała tu, by studiować. Nie cieszy się dużą popularnością. Do dnia, kiedy wprowadza się Em.

 

Danielle (24 lata) Dziewczyna Liama, jest miłą i uroczą tancerką

Eleanor (19 lat) Dziewczyna Louisa, jest bardzo sympatyczna


Niall (19 lat) 1/5 One Direction. Lubi grać na gitarze. Jest bardzo wrażliwy. Wierzy w prawdziwą miłość i nadal czeka na swoją księżniczkę. Kocha jedzenie.
Zayn (19 lat) 1/5 One Direction. Nie ma dziewczyny, albo bawi go łamanie serc albo po prostu nigdy nie zakochał się na poważnie, lecz nadal wierzy, że kiedyś znajdzie kogoś kto nie będzie bazował na jego karierze i kto będzie wart jego uczuć.
Liam (19 lat) 1/5 One Direction. Chłopak Danielle. Jego przyjaciele nazywają go Daddy, bo jest najbardziej odpowiedzialny. Boi się jeść łyżeczką.
Harry (18 lat) 1/5 One Direction. Najbardziej z całego zespołu lubi imprezować, tak samo jak Zayn często zmienia dziewczyny, ale tak naprawdę, zupełnie tak jak dwójka jego wolnych! przyjaciół czeka na kogoś kto odmieni jego życie.


Louis (21 lat) 1/5 One Direction. Chłopak Eleanor. Uwielbia marchewki i bluzki w paski. Jest najstarszy, ale najbardziej wyluzowany i.. dziecinny z całej tej bandy.